Zebranie zakończyło się po 20. Byłam zmęczona jak diabli ,a kłótnie Alastora i Kingsley'a nie poprawiły mi humoru. Obydwaj zmówili się ,że Lastrange i córka... Toma!(Albus stwierdził ,że musimy go tak nazywać) z łatwością nas pokonają.
- Już wolałbym Dołohowa... - mruknął Kingsley
- ...albo Avery'go... - dodał Szalonooki
- ...Greybackiem bym nie pogardził...
- ...albo chociażby Yaxle...
- Zamknijcie się do cholery jasnej! - warknęłam na aurorów - W tym momencie to ja i Syriusz mamy najwięcej powodów ,żeby nie chcieć Lastrange tutaj ,a Wy biadolicie nad tym jak wolelibyście innych śmierciożerców!!!
- A krzycz sobie - mruknął Moody - ale zarówno ja jak i Kingsley idziemy z Tobą i Remusem na King Cross - dodał
- Co?! Zwariowałeś Szalonooki! To oko już Ci na mózg padło! - wykrzyczałam wściekła wychodząc, złapałam Lupina za rękaw szaty i zdziwionego wyciągnęłam z pomieszczenia ,które opuściłam trzaskając drzwiami. Zawlokłam wilkołaka do biblioteki Zakonu.
- Remus! Oni chcą iść z nami! Musimy coś wymyśleć! - syknęłam
- O której Lastrange będzie na stacji? - zapytał
- O 12 - odpowiedziałam
- Jeśli Kingsley i Szalonooki pójdą z nami ty nigdzie nie idziesz? - domyślił się
- Dokładnie - potwierdziłam
- Więc słuchaj........ - Lupin wyszeptał mi plan na ucho
Zasnęłam...
Obudziłam się o 10. Wzięłam prysznic poczym ubrałam czarną bluzkę, jeansy, równie czarne buty i złapałam za pelerynę (również czarną). Włosy zamiast wściekłego różu, były teraz do pasa, całe czarne. Byłam gotowa do wyjścia. Zeszłam do jadalni gdzie pomimo protestów Molly przygotowała śniadanie-pyszne kanapki z serem.
- Molly jak ty to robisz?! - pomyślałam podgryzając kanapkę.
Po zjedzonym śniadaniu udałam się do biblioteki, czekając na Remusa zasnęłam otulona peleryną.
- Tonks - szepnął ktoś dotykając delikatnie mojego ramienia.
Widok uśmiechniętego wilkołaka otrzeźwił mnie zupełnie.
- I co?! - zapytałam
- Idziemy - odpowiedział
- Już? - zdziwiłam się - przecież jest dopiero...
- 11.30 - podpowiedział
- O merlinie!
Chwyciłam Lupina za rękę z zamiarem teleportacji na King Cross ,ale mój wzrok padł na czarną sylwetkę za nami. Wielki czarny pies...
- Syriusz! Chodź tu! - udałam oburzoną, gdy Łapa podszedł do mnie bardzo powolnym krokiem.
Złapałam psa za skórę na karku ,a Remusa za rękaw poczym teleportowałam się na stację z której co roku odjeżdżał ekspres Londyn-Hogwart. Ujrzałam Czarnowłosą kobietę ubraną całą na...
- Jak na pogrzeb - pomyślałam
... ,a obok niej stała dziewczyna wyglądająca na 17 góra 19 lat. Blond włosy, wysoka...
- ...Cały Tom - pomyślałam podchodząc do ciotki.
Remus podążył za mną. Skinęłam głową na Lastrange i blondynkę.
- Co Black cały czas uciekasz? - zapytała Bellatrix na co pies warknął poczym spojrzał na mnie maślanymi oczyma.
- Uspokój się Syriuszu - mruknęłam do psa drapiąc go za uchem.
- Idziecie? Zapytał Lunatyk poatrząc na mnie, Bellatrix, Syriusza i wkońcu na córkę Toma (to nadal brzmi okropnie!). Skinęłam głową w stronę Lupina. Syriusz dreptał u mojego boku ,a Lastrange i blondynka za mną. Złapałam Remusa za rękę, drugą wyciągnęłam kartkę ,którą pokazałam ciotce i Riddle. Gdy te ją przeczytały ona zniknęła. Westchnęłam łapiąc Syriusza za kark. Lupin wyciągnął rękę do Lastrange ta skrzywiła się nieznacznie ,ale o dziwo podała mu rękę w milczeniu. Blondynka złapała rękę Lastrange poczym teleportowaliśmy się z cichym trzaskiem.
,,To jest taka tęsknota o której on nie ma pojęcia, a moje serce toczy walkę z rozumem''
czwartek, 13 marca 2014
niedziela, 23 lutego 2014
Rozdział 1
Siedziałam w swoim pokoju na Grimmauld Place gdy do pokoju wparowała Lily.
- Dumbledore chce nas widzieć - powiedziała Lily poczym wyszła z pomieszczenia.
Podążyłam za rudowłosą do jadalni w domu Blacków.
- Skoro już wszyscy tutaj jesteśmy pragnę przedstawić nowego członka Zakonu Feniksa ,którego nie którzy już znają - tu Dumbledore spojrzał na Lily i Syriusza - Remus jest wilkołakiem i naszym łącznikiem z wilkołakami. Zażywa Wywar Tojadowy więc podczas pełni nic wam nie grozi. Mam nadzieję ,że będziecie mieli z nim dobry kontakt.
Wszyscy spojrzeli po sobie, później znów na wilkołaka. Pierwszy podszedł do niego Black ,który przytulił go jak brata. Następnie Lily podała mu rękę w milczeniu.
- Oni go znają - pomyślałam
Po chwili Lupin podszedł do wszystkich po kolei przedstawiając się i zapewniając ,że nikomu nic nie grozi. Gdy podszedł do mnie zamarłam na chwilę.
- Remus John Lupin? Wilkołak? Te czujne niebieskie oczy? - pomyślałam
- Tonks? - wyszeptał zdziwiony
- Remus! - wykrzyknęłam zarzucając mu ręce na szyje - Skąd ty się tu wziąłeś?
- To długa historia - odpowiedział wymijająco
Spojrzałam na niego czujnym wzrokiem.
- Jak długa? - zapytałam
- Bardzo - odpowiedział Lunatyk
- Usiądźcie musimy omówić pewną sprawę - powiedział Dumbledore ,a gdy wszyscy usiedli kontynuował - Voldemort postanowił się ze mną skontaktować, a właściwie skontaktował się ze mną dzisiaj rano. Ma córkę na ,którą poluje całe ministerstwo. Poprosił mnie ,abym włączył ją do Zakonu.
On sam niszczy swoje horkruksy, dzięki czemu odzyska wygląd Toma. Gdy to zrobi nie będzie mógł chronić córki. Zgodziłem się pomóc. Na dowód szczerych intencji przysłał mi to. - dodał pokazując na roztrzaskaną czarkę Helgi Hufflepuff.
- No, nie wiem Albusie - odezwał się Kingsley
- Jego córka przybędzie na King Cross wraz z Bellatrix Lastrange o 12 jutro. Tonks, Remusie czy mógłbym was prosić abyście odebrali ją z dworca? - zapytał patrząc na mnie i Lupina
- Oczywiście - odpowiedziałam
- Zgoda - powiedział Remus - Ale co z tą Lastrange?
- Bellatrix Lastrange - poprawił Albus z uśmiechem - Madame Lastrange zatrzyma się u nas przez kilka dni poczym wróci do Toma z wiadomością czy jego córka jest właściwie traktowana.
- Hmm... Mamy pokój dla tej Lastrange i córki Voldemorta ,dla Remusa też się znajdzie - mruknął Syriusz.
- Świetnie - powiedział Dumbledore
- Usiądźcie musimy omówić pewną sprawę - powiedział Dumbledore ,a gdy wszyscy usiedli kontynuował - Voldemort postanowił się ze mną skontaktować, a właściwie skontaktował się ze mną dzisiaj rano. Ma córkę na ,którą poluje całe ministerstwo. Poprosił mnie ,abym włączył ją do Zakonu.
On sam niszczy swoje horkruksy, dzięki czemu odzyska wygląd Toma. Gdy to zrobi nie będzie mógł chronić córki. Zgodziłem się pomóc. Na dowód szczerych intencji przysłał mi to. - dodał pokazując na roztrzaskaną czarkę Helgi Hufflepuff.
- No, nie wiem Albusie - odezwał się Kingsley
- Jego córka przybędzie na King Cross wraz z Bellatrix Lastrange o 12 jutro. Tonks, Remusie czy mógłbym was prosić abyście odebrali ją z dworca? - zapytał patrząc na mnie i Lupina
- Oczywiście - odpowiedziałam
- Zgoda - powiedział Remus - Ale co z tą Lastrange?
- Bellatrix Lastrange - poprawił Albus z uśmiechem - Madame Lastrange zatrzyma się u nas przez kilka dni poczym wróci do Toma z wiadomością czy jego córka jest właściwie traktowana.
- Hmm... Mamy pokój dla tej Lastrange i córki Voldemorta ,dla Remusa też się znajdzie - mruknął Syriusz.
- Świetnie - powiedział Dumbledore
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)